Tło nieistotne.

Pojawiając się zmienisz mój sposób patrzenia na świat – jaki on wtedy będzie? Inny, tego jestem pewien. Zamknięty, piękny i nieokiełznany. Nieobliczalny jak my. Będzie ułudą i przelotnym wrażeniem, że został zdobyty, że człowiek ma nad nim władzę. Wymkniesz się spod kontroli raz, drugi i piąty, a sukienka w kwiaty i włosy do pasa wytłumaczą wszystko. Staniesz z ręką opartą o bok podtrzymując moje miejsce, jedno z ulubionych. Poza do kolorowego zdjęcia, w tle szklana piramida. Tło nieistotne. Pierwszy plan najważniejszy dopóki pokazuje Ciebie. Drugi plan ważny dopóki jesteś Ty, tło… nieistotne.

Robiąc niepoważną minę prowokujesz moje niepoważne zachowanie. Nikt tutaj nas nie zna, to fakt. Upominamy siebie nawzajem. Zróbmy kolejne zdjęcie i jeszcze kilka, bo Ty jesteś śliczna, a ja jestem egoistą. Przechodzimy dalej. W Luwrze jest tak tłoczno, że boję się o Ciebie. Nie puszczaj mojej ręki, bo się zgubisz. Tak, tak… Nie zgubiłabyś się, ale na wszelki wypadek nie puszczaj. Na wszelki wypadek rzeczywiście nie puszczasz. Absorbujesz moją całą uwagę próbując udawać niepocieszoną. Za chwilę barwy obrazu Mona Lisy wyblakną całkowicie, gdy staniesz w pobliżu rozświetlając jedną z wielu sal wystawowych, sama nigdy nie będąc jedną z wielu. Znowu zapomnij, że jesteś obrażona i powiedz jak tutaj jest pięknie. Dla mnie jest – nieustannie.

Zastanów się dwa razy zanim powiesz, że masz ochotę na seks, bo przed nami jeszcze kilka godzin zwiedzania. Tyle miejsc w swojej oryginalności idealnych. Patrz na obrazy i dookoła. Nie patrz w ten sposób na mnie, bo zostawię gdzieś aparat, albo zgubię portfel lub jedno i drugie, a szkoda na to czasu. Na szukanie tych rzeczy oczywiście.

Również pragnę przerwy, która z odpoczynkiem będzie miała niewiele wspólnego. Po której będę zwyczajnie zmęczony. Rzucasz mi wyzywające spojrzenie z profilu. W tym miejscu Paryż pachnie Tobą, a inne miasta mogą być po prostu zazdrosne. Inne kobiety mogą być tylko zazdrosne. Mówisz „pragnę”, a mi brakuje słów, bo fascynacja Tobą między innymi tak na mnie działa. Nagle zmieniają nam się priorytety i całkowicie zapominamy gdzie jesteśmy. Moje trzeźwe myślenie posypało się jak domek z kart, a Ty nie zamierzasz się z niczego tłumaczyć. Wkładam ręce głęboko w kieszenie, staję obok Ciebie i schylając się w Twoją stronę przypominam, że jesteś śliczna, że tyle znaczysz dla mnie, ale teraz chcę się tylko pieprzyć, a winną tego wszystkiego jesteś Ty. Zagryzasz wargę przeciągając milczenie i odpowiedź. Zerkasz w górę i z pełną klasą oznajmiasz - zabierz mnie stąd. Mam wrażenie, że krzyczysz, a to jeszcze nie pora. Za to już teraz słyszę jak głośno oddychasz.

gdybyś wiedziała