Nie da się ani przelać na papier, ani wybiegać, ani zniwelować wódką - część I

Trochę wariuję przez ostatnie tygodnie... Jutro zamieni to się w drugi miesiąc i wygląda na to, że może jeszcze potrwać trochę... Trochę długo nawet może. Ilość emocji przepływających przeze mnie nie da się ani przelać na papier, ani wybiegać, ani zniwelować wódką.

To nie tak, że jest mi z tym źle, bo mnie jest wspaniale. Jak bardzo dobrze to wiesz tylko Ty. Jednak to nowe dla mnie, w naszym przypadku, w naszym ze sobą byciu. Myślałem o tym, że mieliśmy się spotkać dzisiaj, że miałem Ci coś wytłumaczyć. Wstałem przed ósmą i jakby nigdy nic zabrałem się do pracy, za oknami niedziela. Później wymyśliłem sobie, że w końcu czas na ciasto, no prawie ciasto, bo na zimno bez pieczenia. Skoro oczekuję od Ciebie odrobinę to chyba jeszcze bardziej, zdecydowanie bardziej, powinienem od siebie i ja to robię właśnie. Tak myślę. Zaniosę Ci maliny w połowie marca, bo wiem, że lubisz.

Dla R.


Tańczyć w deszczu i śmiać się do łez