Żadna z tych, pieprzonych, małych rzeczy nie ma znaczenia

Tęsknota mnie rozrywa - co to może w ogóle oznaczać? Jeśli każdej nocy przez minione 10, 15, 20 lat myślałem o Tobie myląc Cię niekiedy z przypadkowymi twarzami, w przypadkowych rozmowach i niskobudżetowych miejscach. Kiedy tak słuchałem naciągając każde zasłyszane zdanie do poziomu, z którym mogłem żyć i zasnąć nawet choćby z posmakiem prawdopodobnej pomyłki.

Mijające lata odsuwały mnie od chwil, gdy mogłem spojrzeć w lustro i przed siebie, wprost na piętrzące się góry i krzyknąć, że żadna z tych, pieprzonych, małych rzeczy nie ma znaczenia. Nie liczy się telefon, ani logo na nim, ani komputer, ani samochód, ani stan konta i ilość znajomych, i nieznajomych, które przewinęły się tuż przede mną żałośnie udając Ciebie. Nieliczący się spacer, ani egzamin, ani wyjazd za granicę i tylko wdzięczność, że są, że były. Bieganie w nocy, jak tylko wymyśliłem sobie cel, lub miejsce, lub czas i chęć poddania się po pierwszym kilometrze, i dobieganie do mety mimo tego. Niecierpliwość, ciągła niecierpliwość, że trzeba mieć  to już i teraz, bo chęć posiadania brała górę nad magią tego drobiazgu w moich dłoniach.

Tęsknię za Tobą, bo dajesz mi nieopisany spokój, odsuwając zmartwienia bieżącego dnia. Nie myślę wtedy o głupotach, nie przejmuję się na zapas zupełnie niepotrzebnie, nie eskaluję podświadomie drobiazgów do rangi problemów, które odbierają radość z życia, z codzienności. Nie zawsze to działa tak dobrze, gdy nie ma Ciebie w pobliżu i gubię się czasami w myślach, oczekiwaniach, planach i priorytetach.

Ponadto, obecnością sprawiasz, że nabieram wiary we własne siły i talenty, zaczynam myśleć i uświadamiać sobie, że nie ma rzeczy niemożliwych. W niezwykłych okolicznościach otwierają się nowe horyzonty, pasje i rośnie apetyt na więcej. Przy Tobie moje zbyt wysokie ambicje okazują się być jednak właściwymi, bo tak jak z oczekiwaniami, z kim powinienem spędzać sobotnie popołudnie, pojawiłaś się Ty udowadniając, że były odpowiednie.

Właśnie tęsknię za Tobą, za Twoim działaniem na mnie.

Dla R.


Tańczyć w deszczu i śmiać się do łez