Na co dzień staram się być uprzejmym

Zmieniam się w sposób nieokreślony. Z każdym dniem jestem odrobinę innym człowiekiem. Często odnoszę wrażenie, że zmiany zachodzą z minuty na minutę. Nie lubię oglądać w kółko starych zdjęć, ani toczyć pustych rozmów. Mocny alkohol nie smakuje po prostu, co nie zmienia faktu, że zdarza mi się tracić kontrolę i umierać nazajutrz.

Zmieniam się przy kawie i herbacie z cytryną, żadnego z tych napojów nie robię według wymyślnych recept. Dni upływają tak szybko, że tracę rachubę. Z roku na rok jest trudniej z realizacją planów, ale nie chodzi o chęci, bo one w sumie się nie zmieniają. Chodzi o świadomość, że mam coraz mniej czasu. Lubię letnie poranki i umiarkowaną temperaturę, lubię składać obietnicę i jeszcze bardziej lubię jej dotrzymywać. Niezwykle rzadko składam obietnice. Chciałbym grać na fortepianie, albo chociaż na skrzypcach, ale totalnie nie mam słuchu. Gdybym potrafił tak grać, przynajmniej kilka ulubionych utworów robiłbym to często i odlatywał. Może brakować sposobności i zwyczajnie talentu¸ nie jestem materiałem na muzyka. Mam problemy z pamięcią i bardzo trudno jest mi zapamiętywać nowe informacje. Często utrudnia mi to naukę i pracę, bo nie potrafię zapamiętać. Bardzo się męczę wtedy. Nie potrafię przypomnieć sobie niektórych sytuacji ważnych dla mnie, widzę je jak przez mgłę lub w ogóle. Wariuję, gdy wchodzę do pomieszczenia i nie wiem po co do niego wszedłem. Prawie codziennie wracam się po wyjściu z domu sprawdzić czy aby na pewno zamknąłem za sobą drzwi. Staram się organizować i sporządzać notatki, ale to pomoc doraźna. Z takim umysłem jak mój to udręką, bo mam tysiące myśli jednocześnie i bujną wyobraźnię. Nie pamiętam dat urodzenia swojego rodzeństwa, chociaż tyle razy próbowałem wkuć je na pamięć, na siłę. Ludzie mnie nie rozumieją, myślą, że się zgrywam, ze coś ze mną nie tak. Chciałbym, aby wszystko, co jest działem mojej pracy było jak najlepsze. Czasami jedno zdanie powtarzam dziesiątki razy i zmieniam jeśli czuję taką potrzebę. Staram się nie mówić, nie pisać ot tak. Każdemu słowu chcę przypisywać odrębną wartość, głębsze znaczenie. Nie zawsze może, ale zazwyczaj. Czytam teksty własnego autorstwa i wielu nie pamiętam, jedne podobają m się bardziej, inne mniej. Staram się je dopracowywać w miarę swoich możliwości, ale problemy z pamięcią nie pomagają. Wracam do nich później wielokrotnie i analizuję je skrawkami jak również w całości. Każdy z moich tekstów ma przynajmniej trzy drogi interpretacji i zależy mi na tym, żeby każdy mógł się z nimi utożsamić. Niejednokrotnie to czwarty sposób interpretowania. Na co dzień staram się być uprzejmym. Nie zawsze wychodzi, nie zawsze się da. Nie znoszę polityki w naszym wykonaniu i każde ugrupowania wywołuje u mnie odruchy wymiotne. Sprawowanie władzy u nas to dla mnie w wielu przypadkach synonim okradania społeczeństwa, które głosowało lub nie. O okłamywaniu nie wspominam. Zero w tym poświęcenie i przykładu dla obywateli, zwłaszcza młodych ludzi. Taki aparat to usankcjonowana maszyna do wielopoziomowego niszczenia kraju. Wyjść przed szereg to jak strzelić sobie w stopę i zostać kaleką do końca życia. Zastępy zastępców i speców od piaru obsługuję większość wychodzących do ludzi. Garstka inteligentniejszych polityków jest w stanie poradzić sobie sama w szerzeniu populistycznych poglądów, reszta to półgłówki i wiele z ich nieprzygotowanych wcześniej wypowiedzi woła pomstę do nieba. Ten kraj z takim ludźmi u steru nie ma szans wyjść na prostą. Mówi się o kryzysie, ale wyczytałem gdzieś, że kryzys może być tylko tam gdzie wcześniej był względny dobrobyt, więc u nas nie ma kryzysu. Jest natomiast człowiek. Człowiek człowiekowi wilkiem. Polak Polakowi Polakiem.

 Zamiast kilku zmarnowanych godzin  Zdarza się, że zamiast kilku zmarnowanych godzin na temat skąd jesteś, co robisz i gdzie nigdy nie dojdziesz lepiej wypić drinka. Obojętnie jakiego, nawet z samego końca karty, z tych zamawianych najrzadziej. To jest dużo prostsze, a przede wszystkim przyjemniejsze. O drinku mogę zapomnieć bezproblemowo.  Mogę go nie wypijać, gorzej z zagadywaniem i straconym czasem. Dużo przyjemniejsze byłoby również ściągnięcie okularów po kilku godzinach wpatrywania się w narzędzie pracy. A najlepiej byłoby gdybyśmy na siebie nigdy nie trafili, tylko tego przepływu już chyba nikt nie kontroluje. Nie rozumiem dlaczego udajesz zainteresowanie i staram się, żeby mnie to nie obchodziło tylko w tej właśnie chwili skutecznie to uniemożliwiasz. Masz w zanadrzu kilka porywających historii, a ja nie potrafię tańczyć. Zdaje mi się, że wąskie pole wyboru to najlepsze, co cię ostatnio spotkało. Nie mam zamiaru oceniać pierścionka, ani butów, na które nawet nie zwróciłem uwagi. Pewnie są ok.