Rok 2011

Nie pytaj  o godzinę

Złoty zegarek
odmierza niezłotą ciszę.
Wspomnienie bezwartościowe,
bezcenne. Uśmiech jest
bardziej zagadkowy
od niego.

 

A kiedy skończy się wszystko

A kiedy skończy się wszystko
i nie będzie więcej jutra,
a podarta nad głową flaga opluta
zapłonie żywym ogniem, nie zapominaj o mnie.

Zanim otworzysz zabite okna,
za którymi nie będzie już nic,
jeszcze raz zaklnij tak głośno,
przełamiesz wtedy iluzji szyk.

Przyjdź do mnie i krzyknij,
że znowu chcesz się pieprzyć.
Zrzucając ubrania pachnące,
niegrzecznie się uśmiechnij.

Nie mówiąc nic, proszę,
weź czego chcesz
nie wracaj z powrotem.

Wybory

Slogany, puste hasła:
polityka, piekło, niebo.
Żarty.

Z tym podejściem,
nie ugra się nic na naszej naiwności,
nie zostało nic prócz niepewności.

Rozpostarta gazeta
szeleści niecierpliwie,
z kolorowej okładki
uśmiecha się bezbarwna twarz.

Intencje składam na kamiennym placu.
Zróbmy burdel na ołtarzu.
Dla ludzkiej ciekawości,
składam ręce do oklasku,
odchodzę anonimowym.

I jeszcze...

Weź trochę dla siebie z tego życia,
myślisz o jutrze zapobiegawczo,
ale powiedz co z dzisiejszym dniem?

To dzisiaj pęka kurtyna ciszy,
jak balon z wodą przekłuty,
grożąc powodzią po kostki.

Chcąc więcej i więcej,
doceniamy mniej i mniej.
Tak to widzę, tak czuję.

Teraz, pragnę spaceru,
mocnego drinka
i jeszcze mocniejszego pocałunku.

Jutro będę się martwił jutrem.

Poza ramą, chwila

Otwartymi oczyma przyjmuję
rzeczywistość biernego aktora.
Bez znieczulenia - jaką jest.
Przymykam je chwilowo,
by zobaczyć tę,
śliczną.

Pod gwiazdami

Brakuje mi zasypiania pod gołym niebem,
tamtego powietrza.
Oddechów bez odpowiedzialności,
zroszonej trawy,
błahych przyczyn radości.

Wpatrując się w sklepienie,
zastanawiałem się gdzie będę
za kilka lat, dzisiaj robię to samo.


To ten sam świat,
chociaż zmieniło się tyle,
że nie wiem od czego zacząć.
Widziałem setki uśmiechów,
niosących setki uczuć.
Tysiące ludzi mijało mnie bez słowa,
poznałem kilku,
za co przepraszam niektórych,
przepraszam siebie.

Gdy zasypiałem pod gołym niebem,
było bezpieczniej.
Ne mówię, że łatwiej.

Kształt, kolor

Kwiaty,
jakie lubisz najbardziej,
cięte?
Słowa, gesty.
Kolor delikatnych płatków,
czerwień, czerwień lub czerwień.
Kielich,
kształt, barwa wypełnienia.

Czy warto,
odbierać codzienność,
z warstwą ochronną?

Kiedyś,
wartość była lekarstwem
na kaleką wolność.
Może kilka kwiatów,
nie pociągając na dno,
poprawi humor.

 

Jarosław Świącik wiersz